10.10.2016

Witam Serdecznie.

Od ostatniego wpisu upłynęło troszkę czasu. Wszystkie informacje na temat Wojtusia są na bieżąco publikowane na portalu społecznościowym Facebook.

Na dzień 19.05.2016r. podsumowujemy zbiórkę dla Wojtusia. Dzięki Waszemu zaangażowaniu – a są nas tysiące :) – udało się zebrać ponad 370 tysięcy złotych. Zbiórka została zamknięta. Sukcesywnie przeznaczamy te pieniądze na leczenie Wojtusia. Dzięki Waszym wpłatom Wojtuś może korzystać z profesjonalnych opatrunków i maści, konsultacji z najlepszymi specjalistami w Polsce oraz specjalistycznych badań.

Dziękujemy również wszystkim, którzy za pośrednictwem Caritas Archidiecezji Łódzkiej OPP przekazali 1% procent swojego podatku dla Wojtusia.

Na dzień 29.09.2016r. podsumowujemy subkonto Wojtusia, na które można dokonywać wpłaty. Pomimo, iż zbiórka została zakończona w maju, nadal wpływają wpłaty, które wynoszą ponad 396 tysięcy złotych.

Dzięki Wam możemy zapewnić Wojtusiowi najlepsze opatrunki na Świecie. Bardzo Dziękujemy za wszystko.

12.04.2015

Witam serdecznie wszystkich moich przyjaciół.

Jejku dawno nic tata nie wpisywał, więc muszę nadrobić zaległości.
Hmm… Od czego zacząć?
Najlepiej od początku :-)
W tym roku byłem już w Warszawie na konsultacji w szpitalu.
Miałem przeprowadzone badania i okazało się, że wszystko jest prawie w  porządku, tylko jakiś mały niedobór żelaza. Trochę mnie, to przeraziło, bo Mama z Tatą powiedzieli, że będą się stosować do zaleceń Pani Doktor. Łatwo im mówić, tylko że ja będę musiał połykać jakieś żelastwo.:-)
Któregoś dnia Tata dostał telefon z Instytutu Matki i Dziecka, że są wyniki badań genetycznych. Stwierdzono u mnie dwie mutacje genu, które odpowiadają za EB postać Dystroficzną. Cechuje się ona powstawaniem pęcherzy samoistnych, jak również pod wpływem uderzenia.
Chciałem jeszcze Bardzo Serdecznie wraz z rodzicami podziękować: Studentom III roku filologii angielskiej. Specjalność: Translatoryka i język biznesu pod opieką mgr Iwony Puścian z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach Filia w Piotrkowie Trybunalskim za przetłumaczenie z języka angielskiego na język polski, zaleceń w opatrywaniu ran osób chorych na EB. Materiału było naprawdę bardzo dużo. Opracowanie tego to mistrzostwo Świata. Również Wielkie Podziękowanie dla Przemysława Jedlińskiego, który to wszystko poskładał w jedną całość. Naprawdę jesteśmy pod Dużym wrażeniem z jakim zaangażowaniem było to zrobione.
Całkiem niedawno odwiedziła nas Pani Magdalena Michalak-dziennikarka, która przeprowadziła reportaż podobno o mnie. Dlaczego podobno? Bo cały czas się do mnie uśmiechała i nie dała mi dojść do słowa. Widocznie tak działam na kobiety. Na dodatek Mama i Tata mnie zagłuszali. Tylko oni cały czas coś tam gadali. Zresztą zobaczcie sami na: http://www.tvp.info/24210373/18032016-1630.
W okresie świątecznym było niewesoło. Trafiłem do szpitala z zapaleniem oskrzeli. Spędziłem z mamą tam dziesięć dni. Teraz wszystko wraca do normy. W szpitalu nauczyłem się robić kosi-kosi oraz mówić mama:-)
W maju czeka mnie wizyta u dr Marcina Malki, który nauczył rodziców jakie stosować opatrunki do leczenia moich ran. Rodzice będą konsultować przetłumaczone zalecenia, które otrzymaliśmy od doktora i oczywiście będę miał zmieniane opatrunki pod okiem specjalisty.

31.12.2015 Rodzice

Witam.

Chcielibyśmy Serdecznie Podziękować, za okazanie nam wszelkiego wsparcia.

Dodajecie nam sił do walki z okrutną chorobą Wojtusia. Głęboko wierzymy w uzdrowienie naszego synka. Jesteście Jego takimi Dobrymi Aniołami. Ciężko wymienić wszystkich z imienia i nazwiska oraz firmy, które zadeklarowały pomoc Wojtusiowi. Jesteście wielcy. Dzięki Wam między innymi dokonaliśmy wpłaty na dokończenie badań genetycznych. Co pozwoli nam, na dalsze lepsze leczenie Wojtusia. Bez określenia uszkodzonego genu nie możemy dalej leczyć naszego synka w innych specjalistycznych ośrodkach. Dajecie nam nadzieje na lepsze jutro.

Chcemy Życzyć wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku 2016 oraz Dużo Zdrówka.

Wojtuś, Franciszek, Bożena i Jakub Wojtasikowie

31.12.2015

Witam wszystkich.

Dziś jest dzień podsumowania roku 2015.

Jeśli chodzi o mnie, to od stycznia do 1 lipca godz. 14.45 mieszkałem sobie, u mamusi w brzuszku. Tam było fajnie, do momentu kiedy jakiś gość mnie nie wyciągną. No cóż, wszystko co dobre, szybko się kończy. Później pamiętam jak jeździłem karetką po Łodzi chyba z dwa razy. Trochę było adrenaliny, tylko jak zwykle mama musiała popsuć zabawę swoim płaczem. Aż, któregoś dnia trafiłem do stolicy. Szkoda, że kierowca nie wysadził mnie na narodowym stadionie. Mama mówiła, że w tv wydaję się większy. Dla mnie, to był gigantyczny. W Warszawie znów jakieś badania zmiana opatrunków itp. Tam też trochę posiedziałem, przepraszam leżałem. Któregoś dnia tata odebrał nas i wróciliśmy do domu. W końcu poznałem swojego starszego brata Franciszka. Spoko gość. Szkoda tylko, że jest taki szybki. Nie mogę z nim w ogóle pogadać. Wszędzie Go pełno.

I tak mijały dni, miesiące. Rodzice rozmyślali, rozmawiali z innymi rodzicami chorych dzieci, jak mi pomóc. Aż w końcu stwierdzili, że nie będą się zamykać z problemem w domu. Dzięki tej słusznej decyzji, poznali dużo świetnych osób. Dziękuję Wam za to, że okazaliście Im wsparcie. To bardzo dużo dla Nich znaczy.

Pozdrawiam

Wojtuś Wojtasik